


|
MY I NASZ TEAM
![]() NASZ HUSKY TEAM
![]() SERWIS HUSKY
![]() SERWIS SH UŻYTKOWYCH
![]() ![]() |
![]() ![]() AKTUALNOŚCI 2007
I jak ci tam w tym niebieCzy z góry widać sens Czy dalej chce się wiedzieć Co jeszcze wyżej jest A tu święta A tu święta Więc jak ci tam w tym niebie Czy przydałby się sweter Bo za cholerę nie wiem Jak w grudniu w niebie jest A tu święta A tu święta Święta i śnieg Lech Janerka (I jak ci tam w tym niebie) 24 grudnia 2007
"Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę idź wyprostowany..." ![]() Nie zdążyliśmy pojechać tam, gdzie wspólnie planowaliśmy, gdzie tak bardzo chciałeś wrócić.... Ignoranci wysłali Cię w podróż, w którą wcale nie chciałeś jechać... Nie byliśmy na nią przygotowani i chyba nigdy nie będziemy... niech będzie to podróż długa prawdziwa
podróż z której się nie wraca powtórka świata elementarna podróż rozmowa z żywiołami pytanie bez odpowiedzi pakt wymuszony po walce wielkie pojednanie" ![]() "Więc jeśli to będzie podróż
przecież tak jak wszyscy pragnąłem powrócić do zatoki dzieciństwa do kraju niewinności" WRÓCIŁEŚ... 13 grudnia 2007
Puchar Polski Dryland w klasie C1 - dla naszych psów i Dominika! Pomimo nieznacznej przewagi punktowej, jego losy ważyły się dosłownie do ostatniej chwili, czyli do drugiego dnia zawodów PP w Katowicach. W pierwszym dniu nie szło też najlepiej, bo nasze psy i tak odstają wielkością od większości psów z C1, a w dodatku trasa trudna i błotnista, na której psy niechętnie pracują utrzymując równe tempo, ale udało się wybiegać trzeci czas. Drugi dzień trudno oszacować, bo miał dwie długie przerwy - najpierw Dominik pomagał na trasie Mikołajowi Włodarczykowi, kóremu wypięły się, a potem splątały psy, a potem dołączył do drugiej plątaniny na trasie. W efekcie ukończył zawody na V miejscu, co nie przeszkodziło mu jednak z tą stratą wygrać Pucharu Polski w C1, a wrócilismy do domu bogatsi o Puchar Fair Play oraz butelkę wina od Włodarczyków :)
10 grudnia 2007
Nie pisaliśmy prawie miesiąc, bo i wiele się działo. W tym czasie zabiegani byliśmy m.in. organizacją naszych zawodów w łódzkich Łagiewnikach, o których szerzej możecie poczytać na stronach Watahy, a które wypełniały nam wiele wolnego od pracy czasu. Starty w Łodzi możemy zaliczyć do udanych, starty w Lubieszowie - do tych słabszych. Problemy - ciągle te same.
8 grudnia 2007
Nasze psiaki są już po dwóch zawodach pucharowego cyklu drylandu - w Myślęcinku i Lubieszowie. W Myślęcinku była powtórka ze Świeradowa -
Pierwszy dzień fatalny - ponad dwie minuty stracone na rozplątywanie plątanin, pomyłki Czarnej, pokazują brak wyraźnego lidera, co jest obecnie największą bolączką nowego teamu. Dodatkowo Czarna niespodziewanie pokazała, że głosy z głośników, jak i ludzie biegnący z naprzeciwka – stanowią dla niej duży problem. Dodatkowo bieganie dość dużej Czarnej z przodu z niewielką Speedy, a z tyłu sporego Pioruna i małej Wichury też nie pomaga całości, niestety, czasowo tak musi pozostać. Jednak drugi dzień w Myślęcinku pokazał nam bardzo ważną rzecz, że prędkości i potencjału im nie brakuje, jedynie – najważniejszego - pracy mózgu – lidera. Drugiego dnia Domin zrobił drugi czas i awansował z 6 ma 2 miejsce, tuż za Tomkiem Jamrozym, który z dawnymi psami z D1 startuje teraz w C1.
Lubieszów – to powtórka z „rozrywki” – pierwszy dzień tragiczny, drugi nieco lepszy, ale przerwany wypięciem się Czarnej z linki przy wyprzedzaniu jednego z zawodników (po raz pierwszy w życiu w ogóle coś takiego nam się zdarzyło!), i znowu strata czasu i przejazd z przygodami. Jednak najważniejsze, żeby nasze młodziaki chlonęły jak najwięcej czym są zawody i uczyły się pracy w takich warunkach.
Czyli praca, praca, jeszcze raz praca. Mamy nadzieję, ze do pucharu zimowego już część tych problemów się nie będzie pojawi :)
12 listopada 2007
Pierwsz trening w warunkach zawodów w tym sezonie - zaliczony! Nasza nowa czwóreczka po raz pierwszy w tym składzie wystartowała na zawodach. Nie na samotnym treningu i nie ze znanymi psami wokół. To bardzo cenne i widać, że sporo jeszcze przed nimi. Wytrzymałości i hartu ducha im nie brakuje, ale jeszcze nieco nauki i koncentracji - na pewno :) A to na Czerniawskiej Maszeriadzie bardzo się przydawało. Tradycyjnie trasa wycisnęła z nas ostatnie poty i po raz kolejny pokazała, że kto w górach nie trenuje, życie ma ciężkie :) Prawie kilometrowy morderczy podjazd, na którym większość psów i maszerów już na początku chciała wracać na start :), a potem strome kręte zjazdy wąwozami, błotem, koleinami i kamieniami. Obojgu nam udało się dojechać w całości do mety, chociaż wielu zawodników miało przygody na trasie. Prawdziwy hard-core i dla nas i naszych psów - super ciężki trening. Stasze psy straciły wigor jak tylko zobaczyły górkę, Ewka więc zasuwała z nimi powłócząc nogami ;) a w niedzielę odpadła w niedzielę, po tym jak ręce odmówiły posłuszeństwa po ściskaniu hamulców w sobotę. Dominik startował z czwórką Speedy-Wichra - przód i Czarna-Piorun - tył. W tym poczatkującym składzie na razie nie ma optymalnego układu. Psy najlepiej biegają (ze względu na warunki fizyczne) w układzie PIorun z Czarną z tyłu, a Speedy i Wichra - z przodu. Jednak to Czarna na razie jest najmniej zawodna liderką, a Speedy chociaż jest supermądra i biega jak przecinak to na razie nienajlepiej czuje sie w roli leaderki, zwłaszcza na nieznanych trasach :) - jeszcze zawodzi. W pierwszy dzień układ psów stosowany na treningach u nas nie sprawdził się kompletnie. Przód kiepsko reagował, kilka razy zatrzymał zaprzęg, było kilkanaście plątanin i w efekcie przedostatnie miejsce (Ewka ostatnie ;). Drugiego dnia Czarna wróciła więc na przód - i proszę - od razu 4 minuty do przodu :) Nie było idealnie, gdyż tym razem Piorun "trenował" i pokazywał co potrafi, gdy się wyprzedza inny zaprzęg (tył zwrot, naprzód marsz :)), ale Dominik był jednym z trzech zawodników, którzy zamiast pogorszyć czas o kilka minut - poprawił czas przejazdu (były o wiele trudniejsze warunki). Efekt: 2 pozycja w niedzielnych czasach. W efekcie - miejsce piąte. Ale nie to najważniejsze, bo Czerniawska Maszeriada, to towarzyskie zawody w doborowym towarzystwie i na luzie, ale świetnie zorganizowane. Najważniejsze, że maluchy szybko uczą się "zawodów". Wiemy już, że nie boją się stromych zjazdów, biegną na maksa ile fabryka dała, błoto, kamienie, trawa - nic im nie straszne. No tylko te górki.... ;)
![]() 22 października 2007
No i po wspólnie spędzonych 14 latach... stało się.... Więcej można poczytać tutaj i tutaj Film zobaczyć w TVN24 Z czasów ery głęboko "przeddominikowej" i "przedewowej":
![]() Ten czas: ![]() Potem odjazd: ![]() A potem była tajna niespodzianka od ukochanej Watahy - drugi, prawdziwy ślub i odjazdowe zaprzęgowe wesele z przytupem w konwencji wiejskiej z aromatem Lyncha i "Miasteczka Twin Peaks" w naszym ogrodzie :) ![]() ![]() Była pamiątkowa księga :) ![]() I pamiątkowe zdjęcia :) ![]() I wiele wiele innych zaskakujek :) A w podróż udaliśmy się oczywiście na www.HUSKY FARM.pl :) 10 września 2007
Proszę o kontakt Panią, która rezerwowała dla suni miejsce od września - na trzy miesiące. Serwer wyczyścił nam mejle i nie mam do Pani kontaktu ;( Proszę o sms lub ponowienie listu ;)))) Ewa
16 lipca 2007
Na stronie nowy kalendarz imprez drylandowych do końca roku.
7 maja 2007
Długi weekend był dla nas bardzo, bardzo, bardzo smutny. W środę po południu odeszła od nas Sunieczka, jedna z naszych czarnych "bliźniaczek", niegdyś ciężko doświadczona przez złych ludzi i głupi los, o czym możecie poczytać na stronie poświeconej naszym psiakom.... Równo po trzech latach od jej zamieszkania u nas (kiedy pozyskaliśmy jej zaufanie na tyle, że sama się do nas przeprowadziła ;) - nasza wierna chrumcia, łakomczuszka, i pieszczoszka - musiała przejść za Tęczowy Most, gdzie dołączyła do pozostałych naszych psów spod jabłonki...
We wsi jest teraz o wiele ciszej i spokojniej, bo nie ma już w nim zupełnie nam oddanego "alarmu", który wyrażał nam swoją wdzięczność, pilnując "swojego" domostwa, który zaanektował naszą werandę, budę i dwa fotele, które teraz stoją puste... Nie ma już suni, naszego ogródkowego "cienia", która drapała w drzwi zawsze, gdy zbliżała się burza, która wiernie czekała na nas, gdy wjeżdżaliśmy na dłużej, która cieszyła się kilka razy dziennie, zawsze na nasz widok i wszystkich naszych psów, zawsze zanosząc się "swoimi gadaniem" ze szczęścia.... Coś w tym jest, że życie zsyła do nas wszystkie chore i ciężko doświadczone życiem psiaki, i wtedy gdy dochodzą już do siebie, oddają nam całe siebie, znajdują u nas bezpieczny i stabilny dom, miłość i serce - wówczas nieoczekiwanie nam je odbiera, pozostawiając wielką pustkę... 7 maja 2007
Ponownie apdejt wyników minionego sezonu, uaktualnienie w dziale sklepik i powstanie działu sponsorów. A teraz parę njusów z psiego życia.
Mamy nadzieję, że już niebawem będziemy mogli zaprezentować Wam naszą ZUPEŁNIE nową, wypasioną :) przyczepkę dla psów i jednego z naszych nowych sponsorów :) Hurrra Hurra Hurra :) Niewykluczone też, że to dobra wiadomość dla części z Was, gdyż owy tajemniczy sponsor być może wejdzie przebojem na nieodkryty oficjalnie rynek przyczep dla psów w Polsce. Wkrótce więcej szczegółów. A tymczasem nasza ekipa wzięła udział w sesji zdjęciowej do europejskiego "lajfstajlowo-motoryzacyjnego" magazynu Freedom, gdzie partnerował nam najszybszy na świecie seryjnie produkowany samochód terenowy Jeep SRT8, specjalnie na tę okoliczność sprowadzony do naszego domu z dalekiego kraju :) Nasze haszczaki i 470 koni mechanicznych pod maską ;) A oto przedsmak materiału: ![]() 27 marca 2007
Aktualizacja kalendarza i wyników z aktualnego sezonu.
27 lutego 2007
Dawno nas nie było, bo i wiele się wydarzyło przez ostatnie kilka miesięcy. Kaiuś został Zwycięzcą Świata, dołączyły do nas nowe suczki, potem kilka tygodni ciężkiej pracy i przygotowań do organizowanych przez nas Mistrzostw Polski (szczegóły, wyniki, fotoreportaże na stronie watahy - www.wataha.info.pl), w międzyczasie podjęte zupełnie nowe wyzwanie zawodowe Ewki, w którym na razie świetnie się czuje i dobrze jej wychodzi.
Potem przygotowania do dwutygodniowego wyjazdu do Jakuszyc, które niestety spełzły na niczym z powodu totalnego braku śniegu. Odwołanych zostało też kilka imprez zaprzęgowych, głównie Pucharu Polski na Śniegu. Wszystko wskazywało na to, że w tym roku już na sankach nie staniemy. Tymczasem zima w końcu przyszła, i od dwóch dni możemy już trenować z psami i to w dosyć kopnym sniegu. Niestety, ponoć idzie znowu odwilż.... Zgłosiliśmy się na ME ESDRA do Bernau w Niemczech oraz na ME WSA do Zuberca, ale wyjazd stanął pod znakiem zapytania, bo ostatnie wichury, które przeszły na Polską poczyniły też spustoszenie u nas wyrywając drzewa i niszcząc część psich kojców i wybiegu. Poza tym na razie nie wiadomo, czy obie imprezy w ogóle dojdą do skutku. Tak jak pod znakiem zapytania stoi sniegowy Puchar Polski tego sezonu... W 2007 roku życzymy sobie i wszystkim naszym 'odwiedzaczom", przyjaciołom i huskomaniakom - śniegu, śniegu i jeszcze raz śniegu!!! Na naszej stronie też drobne zmiany. Przede wszystkim na bieżąco jest aktualizowany kalendarz zawodów i wyniki. Pojawiły się też w końcu opisy i galerie Wichry i Czarnej i nowa galeria Speedy i Pioruna, na które wiemy, że wielu czekało :) Zapraszamy więc do galerii, gdzie jest też nowa galeria - z treningów z ostatnich miesięcy od października do końca stycznia. 29 stycznia 2007 |
SPORT ZAPRZĘGOWY
![]() GALERIE
![]() FIRMA HUSKY
![]() POLECAMY
![]() REKLAMA
![]() ![]()
|

